Zdrada - dlaczego on ma inną?
Zdrada partnera to bardzo częsty powód rozwodów i rozpadów nieformalnych związków. Zdradzają faceci, ale nie oszukujmy się – wcale nie jesteśmy lepsze. Teraz zajmijmy się jednak panami. Niejedna z nas zastanawiała się dlaczego on ma inną. Wiele kobiet obwinia się i szuka przyczyny tylko w sobie. Czy rzeczywiście same pchamy naszych mężczyzn w ramiona kochanki?
Erotyczna fascynacja
W długoletnich związkach trudno o namiętny, szalony seks. Miłość dwojga ludzi zmienia się z czasem i niestety często w łóżku zaczyna gościć rutyna. Dlatego panowie zaczynają szukać nowych wrażeń. Patrzą na inne kobiety, które są zadbane i atrakcyjne, bo nie muszą łączyć obowiązków domowych z pracą zawodową. Trzeba tu jednak pamietać, że miłość a pożądanie to nie to samo. Mężczyzna, pomimo zdrady, czesto ciągle kocha swoją żonę czy partnerkę.
Niespełnione fantazje
Przyczyna zdrady tkwi często w tym, że partnerzy nie potrafią się porozumieć. Nie rozmawiają ze sobą, nie opowiadają o swoich fantazjach erotycznych. To sprawia, że mężczyzna zaczyna szukać ich spełnienia gdzie indziej. Kieruje nimi po prostu ciekawość, chęć doświadczenia czegoś nowego.
Sprawdzian atrakcyjności
Niektórzy mężczyźni, zwłaszcza ci, którzy mają już połowę życia za sobą, zaczynają się zastanawiać, czy są atrakcyjni. Zwrócenie na siebie uwagi kobiety jest dla nich swoistym sprawdzianem, dzięki któremu mogą się przekonać ile są warci.
Poszukiwanie zrozumienia
Seks wcale nie musi być przyczyną zdrady. Niektórzy panowie szukają po prostu zrozumienia, wsparcia i czułości, których nie mogą dostać od żony, bo zainteresowana jest wyłącznie przeliczaniem zarobionych przez niego pieniędzy.
Zdrada rzadko jest wynikiem błędów popełnianych przez jednego partnera. Najczęściej winni są obydwoje. Dlatego warto dbać, by w związku ciągle iskrzyło, zabiegać o siebie, starać się i spełniać nawzajem swoje fantazje. Dzięki temu kochanka czy kochanek nie będą do niczego potrzebni.
Podobne tematy
O tym rozmawiacie
Komentarze
Drogi Panie,
kobiety są istotami dokładnie takimi samymi jak mężczyźni, nie są ani lepsze ani gorsze. Nie wiem, dlaczego mężczyźnie należą się wyprane, czyste, suche skarpetki a kobiecie. Po pracy ciepły obiadek w domu. Dal wielu mężczyzn ugotowanie obiadu dla żony to dyshonor. Ja oczekuję od mężczyzny, by w niedzielę pomagał mi w przyrządzaniu posiłku a w zwykłe dni, jeśli do domu wracam później od niego. W zakonie wykształcone i pracujące siostry z kuchnią nie mają do czynienia, nie wydaje mi się, że w rodzinie powinno być inaczej. Nie chciałabym, żeby ktokolwiek majstrowała przy mojej bieliźnie, żeby ktokolwiek prał skarpetki, podkolanówki. I ja też nie chcę zajmować się skarpetkami i bielizną mojego męża. Natomiast piorę pozostałe jego rzeczy i prasuję. Nawet gdybym prała jego skarpetki, to bym nie wyprała wszystkich do cna. Uzgodniliśmy, że nie zajmuję się jego skarpetkami, a kiedy awanturuje się o to, że brakuje mu par do skarpet, to wściekam się. Mężczyzna nie szuka pociechy u innej kobiety tylko dlatego, ze żona nie pierze mu skarpet lub nie pierze koszul. To bzdura.
Dobrze Pan powiedział, że kobieta to jak inwestycja i dla wielu mężczyzn często jest ważniejsze jakie jego żona ma wykształcenie i zarobki. Cenią oni bardziej jej niezależność, ile pieniędzy wnosi do domu, a nie ile pracuje w domu i czy ugotowała obiad i wyprała i wysuszyła na czas skarpety. Niektórzy faceci mają dość żony w domu, choć wygląda ona perfekcyjnie. Najbardziej by wam odpowiadało, żeby kobieta siedziała w domu i jeszcze zarabiała. Status kobiety bezrobotnej też się obniża w oczach męża, choćby nie wiem jak ona wyglądała.
Sama potępiam kobiety, które zaniedbują się po wyjściu za mąż. Obrastają tłuszczem nie dbają o siebie, bo zdobyły już samca, mają ślub katolicki i mąż musi ją kochać taką jaka jest. Są takie teściowe, które aż kipią, kiedy widzą szczupłą i elegancką synową po urodzeniu trójki dzieci. Bardziej akceptują łachmaniarki, grubaski i brzydule.
Ja mam arsenał jedwabnych koszul nocnych, pończoch, podwiązek i mam wrażenie, że na mojego męża to nie działa.
Pozdrawiam wszystkie panie i panów.
Pan i Pani macie rację...mężczyzna chce ozdoby która wysłucha, przytuli, trochę posłuży ale też potrafi być kumplem i kochanką..powinnyśmy byc ozdobami mężczyzn, ale dlaczego oni po ślubie też stają się zwyklejsi? dlaczego czasem zapominają o fryzjerze, nie skupiają tyle uwagi na to co mówimy? prawda jest taka, ze małżeństwo to nie do końca dobra inwestycja, to zapewnienie na starość. Nie usprawiedliwiam zdradzających ani zdradzanych...tak już niestety jest, że czasem kobieta woli zrobić makijaż dla kolegów z pracy a mężczyzna ubrać ładniejszą koszulę dla współpracownic. ludzie pracujący częściej zdradzają..powodem jest duża liczba godzin spędzanych w pracy, wyrównanie poziomu atatecznego obu płci...to tworzy wiele pokus i z moich obserwacji stwierdzam, ze się pogłębia. obecnie pracuję w swoim teamie z 4 kobietami w tym 2 zdradzają, 8 mężczyzn w tym 3 zdradza a inni gdyby mogli...w mojej pracy powstało już kilka stałych zwiazków zbudowanych na zdradach..coraz częściej słyszę, ze kolejny znajomy sie rozwiódł...jak tu uwierzyć w wierność?
swoją drogą...dlaczego mężczyzni w pracy mówią mi komplementy, słodzą, wodzą za mną wzrokiem, zachwycają zapachem, czasem mówią żartobliwie o fantazjach z moim udziałem,a czasem wprost proponują coś więcej a mąż nie potrafi powiedzieć mi kocham, przytylić, powiedziec komplement czy wierzyć, ze naprawdę jestem mu wierna choć wiem, że gdybym chciała bez problemu mogła bym to zrobić bo tak naprawdę to mam wrażenie, ze teraz wszyscy zdradzają..pozdrawiam i życzę wiary w siebie
Co tu dużo rozpisywać zdrada czy nie zdrada facet zazwyczaj zostawiając żonę lub swoją narzeczoną piszę w meilu ( jak to było w moim przypadku) lub jeszcze jak ma odrobinę odwagi ŻE WYPALIŁ SIĘ kończąc długoletni związek ale nigdy nie potrafią powiedzieć czegoś bardziej sensownego.....
Bardzo dużo przydatnych informacji. Nie czytałam całego artykułu, ale większość. Pewnie to , co Pan napisał jest prawdą, jednak nie mogę zrozumieć mojego faceta. Byliśmy ze sobą kilka lat, poznaliśmy się w szkole. Ja wyróżniałam się tym, że byłam najbardziej rozpoznawaną dziewczyną w szkole pod względem atrakcyjności, wiem o tym, ponieważ starałam się dobrze wyglądać, choć nie owocowało to tak jak bym chciała. Większość oceniała mnie po wyglądzie, jednak żaden z kolegów nie mógł osiągnąć swojego celu. Ja zawsze marzyłam o rodzinie, ponieważ sama nigdy nie miałam takiej jak bym chciała. Kiedy wypatrzył mnie w tłumie jeden chlopak postanowiłam po kilku rozmowach zaryzykować. Zakochałam się na zabój. On był taki spokojny, taki wyrozumiały, pisał do mnie wierszyki. To był mój pierwszy chlopak. Nie chciałam już nikogo innego. Jeden na całe życie. Jednak bardzo szybko okazało się jaki jest naprawdę. Chciałam z nim spędzać wakacje, założyć rodzinę i razem zamieszkać, ponieważ mieszkaliśmy razem, ale zawsze u jego lub moich rodziców, czasami też u moich dziadków, dlatego że bywało, że musieliśmy się z mamą wyprowadzać. Bardzo go kochałam. Zawsze mi dużo obiecywał, że chce, żebym została jego żoną, że będziemy mieć razem dzieci. Tymczasem w ciągu 3 lat zostawił mnie 4 razy. Bardzo cierpiałam. Przeżywałam każde jego odejście. Myślałam, że nigdy nie wróci. Brałam silne tabletki uspakajające. Mieliśmy wyjechać razem na wakacje, jednak on powiedział, że nie jesteśmy już razem i pojechal z kolegami nad morze. Nie dawałam rady. Nie było dnia, ani nocy żebym nie tęskniła. Już miałam dość płaczu. Dobiła mnie jeszcze sytuacja, że kiedy mnie zostawił poroniłam. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży po fakcie. Nienawidziłam go i bardzo kochałam. Jednak straty dziecka już nikt mi nie wróci. Po 4 miesiącach wrocił. Jednak najpierw przyjechał i sprawdził czy z nikim nie jestem. Zrobił nadzieję i dopiero za miesiąc przyjechał i wrócił. Byliśmy trochę i znowu odszedł. Nie wiem dlaczego mi to robił, przecież nie pracował, był na utrzymaniu moich rodziców, mial dostatek, robiłam obiady, desery i bardzo go kochałam. Jednak to nie była dla niego wolność. Jego koledzy chodzili na dyskoteki, byli w związkach i uprawiali seks z przypadkowymi osobami po dyskotekach. Nie mogłam go od nich odsunąć. Zawsze byli oni i inne dziewczyny. Żadna z nich nie była nawet ładna. To były dziewczyny, z którymi sypiali jego koledzy i kuzyn. Dlaczego on mnie nie kochał, przecież mówił mi to tyle razy. Chciałam zawsze stabilności. Kiedy odszedł 4 raz wiedziałam, że nie mam siły już dłużej walczyć. Choć nie mogłam o nim zapomnieć i przestać go kochać to bylo mi lżej niż kiedykolwiek. Po 4 miesiącach dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wiedziałam, że koszmar znowu się zacznie. Wszystko miało być już skończone. Bardzo cieszyłam się z tego dziecka. Miałam znowu dla kogo żyć. Nie mówiłam mu o ciąży, chciałam wychować dzieckko sama. Byłam szczęśliwa. Myślałam, że kiedy się dowie to się wścieknie. Jednak minęło pół roku i kiedy dowiedział się o mojej ciąży postanowił wrócić. Nie chciałam już tego. Cały czas było dobrze. Natomiast wróciły mi wspomnienia i popłakałam się w jego ramionach. Jesteśmy teraz razem i wychowujemy synka. Nie mam jednak zamiaru brać już z nim ślubu. Nie jest zbyt dobrze, chociaż znowu go bardzo kocham. Nadal nie zniknęły z jego życia dziewczyny, z którymi mnie zdradzał. Czekam tylko z dnia na dzień kiedy mnie znowu zostawi.
Pokochaj siebie, szanuj siebie, nie pozwalaj krzywdzić się innym, jesteś Boską Duszą, która zasługuje na miłość i szczęście. Twój partner nie zasługuje na Ciebie, czuje się od Ciebie gorszy dlatego się tak zachowuje. Życzę Ci właściwych decyzji. Niekiedy decyzje wydają się niemożliwe, a w rezultacie stają się dla nas zbawienne. Osobiście znam kobietę, która przez 10 lat żyła podobnie jak Ty. Jej partner zdradzał ją odchodził i wracał. Ona wylewała łzy i ogromnie cierpiała. Nie wyobrażała sobie jednak życia bez niego. W końcu zdecydowała się na rozwód. Teraz żałuje, że pozwoliła sobie tak długo cierpieć przez niego. Uważa podjętą decyzję za najlepszą w życiu. Życzę Ci powodzenia.
Dodaj komentarz
Hit dnia
Najczęściej czytane
Ostatnie komentarze
-
(4)
byłam uzależniona od pana narcyza dość długo,na tyle długo że trudno tak długi okres wymazać. ale powoli wychodzę z tego...a życie w samotności wcale nie jest gorsze od bycia z kimś takim.
-
(3)
romans w pracy to najgłupsza rzecz jaką można zrobić...
-
(3)
Lepiej jest się ośmieszyć niż przez brak odwagi tracić czas, który mogłybyśmy spędzić z ukochanym...
-
(1)
ja czasami lubię pobyć sama i nie widzę w tym nic złego, zwłaszcza że powroty są najlepsze:)
-
(6)
Anonim, 2 czerwca 2011, godz. 22:34
"Wg mnie ból nie leczy ran.... on przyzwyczaja do bólu" - widzisz jakiś sens tej wypowiedzi??
pomyliło mi się, miałam na myśli "czas nie leczy ran ..." nie trudno się domyślić co chciałam napisać, no...

























Drogie Panie.
Jestem mężczyzną i znam facetów z naszych wspólnych rozmów. Trzy pierwsze powody o których przeczytałem w tym artykule być może są powodem zdrad męskiej części świata, lecz nie należy ich stawiać jako pierwsze.
Myślę, że należy rozgraniczyć o jakiej zdradzie mówimy. Zdrada zdradzie nie równa do czego nie trzeba nikogo przekonywać. Zupełnie czym innym jest nieoczekiwany jednorazowy seks a czym innym jest poszukiwanie przez Waszego partnera innej partnerki co w rezultacie prowadzi do zdrady. Dlaczego nie do zerwania? Otóż przywiązanie jest bardzo silną więzią, której nie chcemy (jako mężczyźni) od razu niszczyć dla "niesprawdzonej partnerki". Dlatego po takim wyskoku zaczynają się problemy w związku. Relacje zaczynają się rozluźniać, mężczyzna się odsuwa, powtarza zdradę przekształcając ją regularny romans, zaczyna więcej czasu poświęcać "tej drugiej", w rezultacie wasz związek się rozpada. Kobiety mają swoją wyczuloną intuicję podpowiadającą, że coś jest nie tak... niestety, często jest już za późno. Lepiej zapobiegać niż leczyć.
Powyższy artykuł wyjaśnia i faktycznie podaje prawdziwe przyczyny zdrady w formie jednorazowego "skoku w bok". Z dwojga złego taka zdrada nie jest oczywiście tą której powinniście się drogie panie obawiać.
Podłoża romansów są zupełnie inne. Moim zdaniem najczęstszą z przyczyn jest zaniedbywanie swojego mężczyzny i nie mówię tu wcale o sprawach łóżkowych oraz domu! Tak! Właśnie domu! W całym szowinistycznym podejściu mężczyzny do życia, jest tak, że szuka on w domu spokoju. Wracając z pracy po całym dniu ciężkiej walki o dobro rodziny załatwiając całą masę (wg niego) najważniejszych spraw na świecie, nie chce wracać do domu i dalej bohatersko walczyć o dom... on chce spokoju. Chce w żonie widzieć oparcie. To oczywiście działa w obie strony ale ten artykuł jest akurat w tej bardzo jednostronnej tematyce. W każdym domu istnieje jakiś podział obowiązków (nie zawsze słuszny, ale to już zupełnie inne zagadnie). Jeśli w podziale obowiązków przyjęłyście na siebie np. pranie, to wyobraźcie sobie frustrację męża jak wstaje z rana gotów do walki przeciw całemu światu o dobro żony i dzieci a okazuje się, że wszystkie skarpetki wiszą mokre na suszarce i nie ma w czym wyjść do pracy! Jest poranek, waleczny nastrój, gotów do boju, a tu okazuje się, że najbliższa osoba to sabotażysta! Oczywiście cały waleczny nastrój obraca się w kierunku żony. Nie docierają do niego, żadne sensowne argumenty, narasta złość w końcu mężczyzna idzie do pracy. Już ma dość tego dnia a jeszcze się dobrze nie zaczął. W pracy jak to w pracy, spotyka się wiele ludzi w tym... innych kobiet. Niestety te kobiety też mają intuicję. Widzą, że z przystojnym kolegą coś jest dziś nie tak. Same panie wiecie najlepiej, że mężczyzna to proste stworzenie i nie trudno jest go podejść tak, żeby powiedział dlaczego ma dziś taki a nie inny nastrój. Jedna krótka obietnica "ja bym cię nigdy tak nie urządziła" powoduje zasianie tej jednej myśli która będzie dojrzewać. Jak się kiedyś powtórzy taka sytuacja w domu jak miała miejsce z rana, pierwszą myślą faceta będzie "Kasia by mnie tak nie urządziła, może warto przemyśleć?". Oczywiście nie jest tak, że byle kobieta podejdzie powie jedno zdanie a mąż od razu odejdzie od żony. To jest cała masa setek sytuacji, które mają miejsce każdego dnia w życiu każdego z nas.
Innym powodem prowadzących do rozluźnienia stosunków partnerskich z mężem jest podkopywanie ego mężczyzny poprzez własny wygląd. Jak to możliwe? Najpierw trzeba spojrzeć na to z punktu widzenia faceta. Kobieta - samica o którą się walczy z innymi samcami. Czyli inwestycja. Inwestycja czasu i poświęcania się dla uzyskania korzyści jaką jest kobieta. Im lepszy zysk (ładniejsza kobieta) osiągnął facet tym będzie się lepiej się prezentuje w oczach innych oraz własnych. Czy nie postrzegamy dobrze inwestora który dobrze inwestuje? Lub odwrotnie... czy nie postrzegamy źle inwestora który zainwestował a nie uzyskał korzyści? Oznacza to, że tak naprawdę to zysk decyduje o tym jaki jest inwestor. Przekładając to na nasz temat. Im lepsza (również ładniejsza) jest kobieta tym lepiej to świadczy o mężczyźnie. Dlaczego więc nie założyć spódniczki na wyjście z facetem do kina? Przecież jak o niego zabiegałyście to było wszystko... spódniczki, pończochy, białe bluzki i idealny makijaż. Warto było walczyć. Jak się już udało zdobyć tę idealną kobietę i zyskać w oczach otoczenia jako "dobry inwestor - dobry wartościowy mężczyzna" co się dzieje? Eh kochanie... nie chce mi się ubierać spódniczki, przecież idziemy sami do kina, one są niewygodne, Tobie się podobam a innym nie muszę. Narasta w nas tzw. "dysonans poznawczy". Chcemy być dobrymi inwestorami, a nasze kosz korzyści o tym nie świadczy. Mamy dwie drogi wyjścia z tej sytuacji: poprawić aktualne korzyści (namówić kobietę do poprawy wyglądu) lub zainwestować ponownie. W waszych rękach drogie panie jest to którą opcję wybierze mężczyzna. Zapewne łatwiejszą, czyli jeśli wy będziecie stanowić opór to łatwiejszą może się okazać inna kobieta, która tylko czeka na wasze potknięcie.
Oj, jak na komentarz do artykułu to się chyba za bardzo rozpisałem. Jest wiele dobrych publikacji na ten temat do których odsyłam. Mężczyzna to proste stworzenie - samiec - pamiętajcie o tym a wiele spraw stanie się jaśniejszych :) Na koniec chcę tylko dodać, że nie usprawiedliwiam żadnej zdrady, czy to skoku w bok czy to romansów. Zdrada jest zdradą i zawsze boli, mam jednak nadzieję, że mój komentarz pomoże przynajmniej jednej kobiecie uratować to co mają najcenniejsze... związek z ukochanym partnerem.
Pozdrawiam wszystkie panie :)*