Jak wybaczyć zdradę?

    Jak wybaczyć zdradę? Czy w ogóle starać się to zrobić? Te pytania zadają sobie codziennie miliony kobiet, i nie tylko kobiet, na całym świecie. Jak przejść do porządku dziennego nad takim bólem, rozczarowaniem, złością? Czy można i czy należy ratować związek po skoku w bok?

    1. Przede wszystkim musisz się zastanowić, czy naprawdę chcesz ratować swój związek. Czy gdyby nie zdrada, bylibyście szczęśliwi? A jeśli nie, to dlaczego? Miłość nie umiera bez powodu. Można ją uratować, ale wymaga to wysiłku. Zastanów się, czy tego właśnie chcesz.

    2. Romans męża nie musi wcale być końcem waszego małżeństwa. Może być punktem zwrotnym. Momentem, w którym oboje otrząśniecie się z przeszłości i zaczniecie życie od nowa. Pewnie myślisz, że z innym facetem byłoby ci lepiej, ale wcale nie musi tak być. Każdy człowiek ma wady. Może wart ratować to, co was łączy. Może...

    3. Nie da się tak po prostu zapomnieć o zdradzie. To boli i będzie bolało jeszcze bardzo długo, dlatego powinniście skorzystać z porady psychologa. Idźcie na terapię małżeńską. Pracujcie nad waszym związkiem.

    4. Postaraj się zrozumieć dlaczego on zdradził. Mężczyzn popychają do tego zupełnie inne okoliczności niż kobietę. Twój mąż może być z tobą bardzo szczęśliwy, a jednocześnie mieć romans z młodą kobietą. Żeby wybaczyć, musisz zrozumieć.

    5. Proces wybaczania musi trwać. Nawet jeśli będziesz się bardzo starała, to nie uda ci się od razu wymazać zdarzenia z pamięci. Mów mężowi otwarcie o jego romansie, opowiadaj o tym, co czujesz, a także o tym, że starasz się wybaczyć. Może uda ci się osiągnąć to w kilka miesięcy, a może obydwoje będziecie musieli czekać całe lata.

    6. Żeby wybaczyć zdradę musisz wbrew uczuciom uwierzyć, że on już nigdy więcej tego nie zrobi. Jeśli będziesz drżała za każdym razem, kiedy mąż wyjdzie z domu, nie uda wam się tego naprawić.

    7. Zdrada małżeńska to nie jest dobry temat do rozmowy z przyjaciółmi. Jeśli chcesz powiedz o tym najbliższej osobie, ale jednocześnie postaraj się, by obcy nie wtrącali się do waszego związku. To tylko wasza sprawa, wasze problemy i tylko wy możecie sobie z nimi poradzić.


     

    Ciekawy artykuł? Podziel się nim ze znajomymi.

     

    Komentarze

    o zdradzie trudno zapomnieć...wydaje mi się,że najbardziej boli ta kiedy ktoś zdradza nas nie w sposób fizyczny,ale z psychicznej strony...kiedy poświęca swój czas drugiej sobie,która "podobno"nic w jego życiu nie znaczy...kiedy jej pomaga,kiedy jest na każde zawołanie...kiedy opowiada jej o swoich marzeniach.Mój ex tłumaczył się tym,że w związku w którym był ze mną nie czuł się dowartościowany...Kobiety!Nawet kota można zagłaskać na śmierć a więc...nie wyręczajcie swoich panów w domowych obowiązkach nie podstawiajcie michy pod nos bo wtedy...facet poczuje się niedowartościowany...:( teraz to wiem.Jeśli facet,z którym jesteście jest narcyzem to tego nie doceni i pójdzie gonić jakiegoś innego króliczka.Normalny facet będzie Was za to nosić na rekach,ale nie narcyz tak więc...radzę w innym wypadku poszukać kogoś kto ma trochę oleju w głowie a nie tak jak ja...tyle lat z kimś kto widzi czubek tylko własnego nosa.

    ja wczoraj dowiedziałam sie że od 10 lat mam wpólniczkę do męza i jaką dobrą że pozwoliła mu być ze mną mąz chce aby to trwało nie chce odchodzić odemnie i nie chce od niej.jesteśmy 40 lat po ślubie

    A czego Ty chcesz? Zastanów się czego Ty chcesz? Chcesz być tą 3-cią? Ja nie chciałam... było ciężko, no tyle że ja byłam w związku 3,5 roku...To 10x krócej niż trwa Twoje małżeństwo... :(

    Mój mąż zdradzał, minęły dwa lata od chwili, gdy się dowiedziałam i co???? Okazało się , że wszystko przeze mnie-- jestem mało wylewna cha cha cha-- podobno nie okazywałam uczuć, ale jak???? gdy mnie bił? poniżał przy innych, ośmieszałgdy stałam po węgiel na dwudziesto stopniowym mrozie, znosiłam kąśliwości jego matki, spłacałam jego długi...??????
    A gdzie jego wylewność? w kaw2iarni z panienką, ją miał za co zaprosić do kawiarni i do kina, a gdzie moje uczucia?????? Można to wybaczyć, zapomnieć????????? chyba jednak NIE!!!!

    WITAM I WSPÓŁCZUJE PANI MÓJ MĄŻ POSTAWIŁ MNIE W TAKIEJ SAMEJ SYTUACJI JEST TO TRUDNE JA UCIEKAM DO KŁÓTNI NIE POLECAM WIEM ŻE ŻLE ROBIĘ ALE KOCHAM I NIE NA WIDZĘ ZA TO CO ZROBIŁ I JAK BAWIŁ SIĘ MNĄ PRZEZ 6 LAT A JESTEŚMY 18 PO ŚLUBIE TO JEGO UDAWANIE

    to prawie identycznie moja historia i też dowiedziałam się w lutym ,podobna propozycja i brak mojej zgody doprowadził do tego że wybrał kochankę a jak u Ciebie?

    Oj trudno,czytam wszystkie wypowiedzi i wydaje się,że to jest jakiś rytuał,wszystkie tak samo czujemy i myślimy.....A oni robią dokładnie to samo,tak jakby ktoś im już na początku życia dał instrukcję zdrady...Ja jestem "świeżo" zdradzona,sama to odkryłam i wiem jedno nie będę się dusiła dalej w naszym małżeństwie jeśli on ze mną szczerze nie porozmawia.!!!

    ...przeżyłem to 2 lata temu, tak bolało , że moje serce pękało i drżało codziennie--obawy-żal, złość, gniew, smutek i inne nieopisane , niespotykane na co dzien odczucia--nie zrozumiesz jeśli tego nie przeżyjesz...jednej rzeczy żałuję---po zdradzie żony powinienem od razu postawić warunki a tak to i nie ma i jej i dziecka i nie dużo brakło , aby i mnie nie było.....( szlachetny)

    a na co tu rozmowa? chyba o terminie rozwodu...pogadanki zostawcie sobie dla psiapsióły, pozbyć się insekta ze swojego życia (w pewnym stopniu my same go sobie wyhodowałyśmy)

    znajdź godną Twych uczuć, powodzenia.

    A co jeśli on się zakochał , jak mówi: jak rażony gromem, zaczął za nią łazić, mailować, SMS-ować, wręczać prezenty, nawet mnie i dziecko do niej raz zawiózł pod wydumanym pretekstem. Mnie i dziecko zaniedbał, nie angażował się w sprawy domowe, przychodził niezadowolony i agresywny wobec dziecka. Potem podejrzewając co się święci (nocny SMS od niej i jego ukrywanie telefonu pod kołdrą) dałam mu jawne ostrzeżenie, a on wtedy wyznał jej miłość. Ona go niby nie chce, ale adoracje są jej w smak. Niby sobie wyjaśnili i tak jakby zamknęli sprawę, ale były też niby koleżeńskie SMS-y, że niby przyjaźń.
    Postawiłam sprawę jasno i ustaliłam warunki (całkowity brak kontaktu z babą, ale i tak się będą służbowo spotykać), ale czuję się upokorzona, oszukana, zlekceważona, pozbawiona wiary w wyjątkowość naszego związku i uczucia i pozbawiona zaufania i wiary w przyszłość. Mieliśmy piękne plany, które realizowaliśmy: tj. kolejne dziecko, dom, wspólną fimę. Teraz obudziłam się z ręką w nocniku i chociaż "do niczego nie doszło", to zostałam z niczym, z wizją tego "gromu z nieba", za którym ślepo z jęzorem na wierzchu poleciał. Co najgorsze jest ta jego "miłość" to babochłopowata prostaczka w wieku staropanieńskim i nie spodziewałam się, że będę musiała konkurować z taką wąsatą pseudokobietą, z głosem rodem z chóru Alexandrova. Cóż skoro on "słyszy jej myśli", ciekawe tylko czy ona myśli też basem.
    Z jednej strony nie chcę rezygnować ze wpólnej z nim przyszłości (kochamy się od 13 lat, chociaż było wiele bardzo ciężkich chwil, w tym niekontrolowane wybuchy agresji, jego stałe konflikty z dzieckiem), ale z drugiej obawiam się, że skrzywdzę samą siebie, i że gdzieś jeszcze czeka na mnie szczęście.
    Minęło półtora miesiąca, a ja falami wybaczam, po czym znów mnie jakiś drobiazg rozwala (coś co mi przypomina ten ból i upokorzenie) i nie pozwala spokojnie spać oraz normalanie funkcjonować z nim. On mówi, że mnie kocha, uwielbia i potrzebuje i żebym nie podejmowała decyzji (o rozstaniu) od razu, żebyśmy kontynuowali realizację naszych planów, a w razie czego on się dostosuje. Ale ja nie cierpię się gdy przychodzi mi ta "faza": nieufność, agresja, wyrzuty, dręczące myśli, nienawiść do kobietona.
    Wolałabym nie dowiedzieć się, a jego słowa, że się zakochał, i że to fatalizm, i że siła nie do opanowania tkwią jak kolec w moim sercu, które raz po raz zaczyna krwawić od nowa i nijak nie pozwalają się zagoić. Przypomina mi się uczucie stałego porzucania, zaniedbywania, które odczuwałam w trakcie flirtu, choć nie miałam jeszcze wtedy realnych dowodów zdrady emocjonalnej.
    Jestem pogubiona. Z jednej strony omamiona obietnicami cudownej przyszłości, a z drugiej upokorzona i oszukana.
    Jestem bardzo zdeterminowana, żeby resztę życia przeżyć szczęśliwie, a przynajmniej spokojnie, ale nie wiem, którą drogą pójść. Zostać czy odejść, żeby siebie i jego nie katować. O dziecko potrafilibyśmy się zatroszczyć, tak żeby czuło, że jest kochane.
    Myślę, że znalazłabym partnera, który zasługuje na moją miłość i bezgraniczne oddanie, i który potrafi to odwzajemnić (przynajmniej w części). A przede wszystkim, który da mi spokój i szczęście, bez wahań nastrojów i agresji i "gromów z jasnego nieba", podczas których rodzina idzie w odstawkę, bo "pan" dał się ponieść wszechograniającej sile" fatalizmu emocjonalnego", który go prowadził do różnych czynów i wyznań.

    Mimi, cały Twój post to taka huśtawka emocji, które ten facet w Tobie wywołuje-są to emocje pozytywne i negatywne, czujesz się zagubiona, czasem dajesz sobie (wam) szansę, potem znów lądujesz na twardej nawierzchni i powiem Ci, że to też za sprawą własnego zachowania, a głównie nic nierobienia. DOBRZE WIESZ CO POWINNAŚ ZROBIĆ jednak szukasz osoby, która zdecyduje za Ciebie. WIEM, ŻE NIE CHCESZ UDŹWIGNĄĆ WAGI ODPOWIEDZIALNOŚCI za podjęcie decyzji o odejściu, ale muszę Cię uświadomić, że NIKT NIE ZROBI TEGO ZA CIEBIE. Porzuć marzenia o wspólnej przyszłości. Bardzo podoba mi się to, że w pewnych momentach myślisz o lepszym jutrze, z kimś innym. Bardzo dobrze. Może niedaleka przyszłość okaże się wspaniała z kimś innym, a może kiedy Twój mąż dostanie porządnego kopa od życia wtedy już na prawdę będzie tylko Twój. Szczerzę Ci radzę, zrób to teraz i dziś! Podejmij właściwą decyzję! W Twojej wypowiedzi wyczuwam tęsknotę za takimi dniami, w których miałaś kogoś na kogo mogłaś liczyć. Nie pozbawiaj się tego! Wszystko co się stanie będzie konsekwencją tylko i wyłącznie Twoich decyzji. To co się stanie po tym jak zadecydujesz zostać, to co się stanie jeśli postanowisz odejść...to będziesz tylko i wyłącznie zawdzięczać sobie. Zrób tak żeby każdy kolejny dzień był bez trosk, bez smutków, bez łez. Powodzenia

    W zeszłym roku, mężczyzna, z którym się spotykałam, który podobno był we mnie zakochany jak nigdy w nikim innym, zdradził mnie ze swoją byłą i wrócił do niej. Na cały miesiąc. Po miesiącu dopiero mi powiedział że mnie zdradził z nią i że mieszka u niej, a nie jak upierał się wcześniej, w domu rodzinnym. Cała historia rodem z taniej telenoweli. Kiedy przyznał mi się do wszystkiego to było dla mnie jak grom z jasnego nieba. Przez miesiąc zastanawiałam się dlaczego mnie zostawił, dlaczego nawet nie chciał tego wyjaśnić, spotkać się, porozmawiać. Kiedy dowiedziałam się dlaczego wszystko we mnie rozsypało się w kawałki. Kolejne tygodnie wyjęte z życia. Nie chciałam już nic, tylko siedziałam w domu, nie chodziłam do pracy, płakałam i miałam najgorsze myśli z możliwych. Byłam o krok od skończenia ze sobą. Nigdy wcześniej nikt mnie tak nie zranił i jednocześnie byłam wściekła, że do tego dopuściła. Że pozwoliłam komuś tak bardzo się zbliżyć, tak dobrze poznać, żeby mnie zranić. Nie wiem teraz sama dlaczego, czy faktycznie z miłości, ale kiedy przyjeżdżał, płakał, przepraszał, zgodziłam się dać nam drugą szansę. Uprzedzałam, że nie wiem czy nam się uda, ale obiecałam, że ze swojej strony postaram się wybaczyć, ale nigdy nie zapomnę. Znam siebie i wiem, że nie zapomnę tego do końca życia. Po 8 miesiącach w miarę udanego związku, okazało się, że jego rodzina utrzymuje kontakt z jego byłą. Zaprosili ją na pogrzeb babci mojego, już narzeczonego- oświadczył mi się miesiąc temu. Kiedy ją tam zobaczyłam wszystko wróciło! Wszystko co próbowałam odbudować przez te miesiące. Dokładnie przez osiem miesięcy. Do tego dzisiaj napisał do mnie smsa, że żyje w nieświadomości jaką opinię wyrobił mi mój "pseudo narzeczony". Wiem, że opowiadał o mnie przedziwne rzeczy w tamtym czasie, ale wiem też, że kiedy mówił jej że bardzo mnie skrzywdzili- oboje- to ona na to : "ja byłam sama, to ty miałeś dziewczynę jak się przespaliśmy, więc ja nic nie zrobiłam złego". A ja mam już dość. Nie dam rady zapomnieć i nie mam już siły zaczynać wszystkiego od początku. Nie mam pewności czy dobrze zrobię kończąc ten związek. Nie wiem sama co powinnam zrobić... Jak dla mnie zdrada jest najgorszym na świecie co może nas spotkać ze strony tak bliskiej osoby.

    dwa lata temu mąż mnie zdradził z sąsiadką

    po 2latach i dalej boli

    Dwa tygodnie temu odkryłam że mój mąż, z którym jestem 25 lat po ślubie, zdradza mnie od 5 lat. Podobno była to tylko zdrada przez internet, ale zdrada to zdrada. W domu przykładny mąż i ojciec, w środowisku znajomych i rodziny uchodziliśmy za doskonałe małżeństwo, nigdy żadnych kłótni, sprzeczek, tylko sielanka. Okazywanie uczuć , kocham, kocham mówione codziennie.Przed komputerem wychodziło jego drugie JA. Gdzie był prawdziwy, w domu czy w stosunku do tej innej kobiet ? Kogo oszukiwał? Postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę, szkoda tylu lat. Przedtem wybieramy się na terapię do psychologa, chcę, aby ktoś "neutralny" powiedział nam jak mamy dalej żyć, jak ułożyć na nowo zrujnowane małżeństwo i czy warto wchodzić do tej samej rzeki?

    fajnie mówić,że wina leży po dwóch stronach- tylko dlaczego zdradza tylko jedna strona. Nie zamierzam winy upatrywać w sobie, tego już za dużo- mój mąż mnie zdrawdzil po 27 latach wspólnego życia, tzn. życia w ktorym ja byalm prawie służącą, na każde zawołanie- na nic nie moglam liczyć, na żadną pomoc w domu, na pomoc w wychowywaniu dzieci, na nic- bo taka jest rola żony. I, co? Było mu tak żle,że musial iść do innej- młodszej? Bo miał takie potrzeby, bo było mu żle. A teraz ja mam jeszcze doszukiwać się winy w sobie? A gdzie moja godność? A gdzie moje życie- tylko wśród talerzy i garów i sterty prania? Ja nie miałam potrzeby czuć się kochana?
    Mnie nie trzeba było wsparcia? A jednak nie szukałam nikogo , bo miałam męża...
    A teraz jeszcze mam myśleć gdzie popelniłam błąd? Doszłąm do wniosku" trochę godności kobieto". Teraz mi łatwiej i wiem,że nie będę skamleć o miłość,Każdy człowiek na nią zasługuje ale na miłość a nie pseudouczucie...

    Dwa lata minęło od zdrady mojego męża..., najgorsze jest to , że chcę już zapomnieć, nie myśleć..., ciężko mi z tym żyć, czasem nie daje rady, może powinnam odejść...psycholog i pigułki nie za bardzo mi pomogły.

    Dodaj komentarz

    Administratorem danych osobowych Użytkownika Serwisu jejpsyche.pl, przetwarzanych na podstawie art. 23 ust. 1 pkt 1 Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2002r. Nr 101, poz. 926) jest Nextweb Media Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, al. Stanów Zjednoczonych 26a, 03-964 Warszawa, posiadająca NIP: 9512259071, REGON 141506115, zarejestrowaną w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy XIII Wydział Gospodarczy Rejestrowy pod numerem 0000311202, kapitał zakładowy w wysokości 50 000 PLN. Dane osobowe Użytkownik podaje dobrowolnie w celu korzystania z usług świadczonych w ramach Serwisu w tym także wysyłania materiałów marketingowych na podany adres e-mail. Dane osobowe nie będą udostępniane podmiotom trzecim w celu realizacji ich działań marketingowych. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. W przypadku jakichkolwiek pytań lub wątpliwości prosimy o kontakt z Administratorem Bezpieczeństwa Informacji: abi@nextwebmedia.
     

    Hit dnia

    Gdy postanowisz stać się pełnoprawnym członkiem nowej rodziny, na pewno napotkasz wiele trudności. W niektórych sytuacjach sprawienie, aby bliscy twojego męża cię polubili, okazuje się trudniejsze...

    Najczęściej czytane

    Choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, to nasze ciało wiele mówi o tym, że...
    Orzeł - mądrość, bystrość umysłu, ambicja Wilk - potrzeba samotności Wró...
    Każdy to przeżył. Pamiętasz to uczucie odrzucenia, kiedy twoja najlepsza...
    Obejrzyj materiał wideo
    Narząd ludzkiego wzroku, chociaż wydaje się doskonały, jest podatny na...
    Nieważne, jak długo spotykamy się lub żyjemy z jednym partnerem – w...
    Bycie w szczęśliwym małżeństwie jest marzeniem wielu kobiet. I chociaż...
    Na pewno nieraz słyszałaś radę: „bądź pewniejsza siebie”. Cecha ta niewą...
    Obejrzyj materiał wideo
    Coca colę i hamburgera zna prawie każde dziecko i mało które trzeba...
    Bardzo pragniemy miłość i dlatego szukamy na świecie swojej drugiej połó...
    Na to jak piszemy wpływ ma płeć, stres, choroby, a nawet alkohol. Już...

    Ostatnie komentarze