Jak przetrwać bycie porzuconą?
Każdy to przeżył. Pamiętasz to uczucie odrzucenia, kiedy twoja najlepsza przyjaciółka znalazła sobie inną najlepszą przyjaciółkę, nie przejmując się tym, co przeżywasz? Poczucie przygnębienia w obliczu podobnych sytuacji nie zmienia się z wiekiem. Za każdym razem, kiedy kończy się dla nas ważna i bliska relacja, uczucie osamotnienia i poczucie, że coś się straciło, jest trudne.
Nawet jeśli będziemy zaskoczeni nagłym i niechcianym zyskaniem statusu „singla”, prawdopodobnie już wcześniej pojawiały się tego oznaki, których nasze ego nie chciało interpretować jako początku końca. A kiedy już się pojawią, czujemy, że to naprawdę KONIEC i nic już więcej dobrego nas w życiu nie spotka… Co robić? Jak sobie poradzić z samotnością, ze zmianą życia, jak być singlem? Możliwości są nieograniczone: wyrzucanie rzeczy swojego eks, krzyczenie, wrzeszczenie, grożenie samobójstwem lub uszkodzeniem ciała, podpalenie domu i generalnie zachowywanie się w taki sposób, że kilku różnych sąsiadów wezwie policję. Ale co potem? Telefon nadal będzie milczał, a przyprawiające o mdłości poczucie pustki nie odejdzie wraz z kolejnym kieliszkiem alkoholu, pizzą na telefon czy podgryzanymi w nieskończoność czekoladkami. Czujesz się bezwartościowa, nieatrakcyjna, zdemotywowana i zupełnie niezainteresowana jakimkolwiek osobnikiem płci przeciwnej. Jesteś przekonana, że to wszystko twoja wina i że to wszystko nie nastąpiłoby, gdybyś była bardziej atrakcyjna, bardziej inteligentna, bardziej wyrozumiała, godząca się na kompromisy… itd. Wykluczając stawienie czoła śmierci bliskiej i kochanej osoby, przeżycie porzucenia przez partnera jest jedną z najtrudniejszych rzeczy, jakie zdarzają się w życiu prawie każdego człowieka. Jest kilka rzeczy, które możesz zrobić, aby przetrwać to okropne doświadczenie: • Daj sobie czas na bycie otępiałą, wstrząśniętą i zdołowaną. Przeleż weekend w łóżku. Nie udawaj, że wszystko jest OK. Jeśli masz taką potrzebę, jęcz i zgrzytaj zębami, masz powód. W końcu nie będziesz tego robić zawsze. Daj sobie czas. • Zadzwoń po przyjaciółkę, która nie lubiła twojego partnera (zawsze jest chociaż jedna taka) i przy butelce wina wypytaj ją dokładnie dlaczego. Zapytaj o makabryczne szczegóły! • Zrób listę 10 najgorszych rzeczy, które twój partner kiedykolwiek Ci zrobił. Zrób kilkanaście takich kopii i porozklejaj je w całym domu, tak abyś w każdym momencie, kiedy za nim zatęsknisz, miała możliwość spojrzeć na tę listę. Zapytaj siebie, czy nie czujesz ulgi, że nie musisz być w żadnej z tych sytuacji w tej chwili, nie musisz trwać w toksycznej relacji. • Czerp radość w nowo odnalezionej wolności. Pozwól sobie na bycie żywiołową i rób rzeczy bez namysłu, ciesz się z faktu, że nie musisz nikogo o nich informować. • Polegaj na przyjaciołach. Od tego są, abyście się wzajemnie wspierali w trudnych chwilach. Wypłacz się przyjaciółce w rękaw, ale staraj się też żyć aktywnie i nie stroń od wspólnych wypadów na piwo czy do klubu. • Pomyśl, że nie jesteś jedyną osobą, która tak się teraz czuje. Nie jesteś też pierwszą ani ostatnią. A to doświadczenie cię umocni. • Jeśli czujesz się bardzo przygnębiona lub cierpisz na bezsenność, zgłoś się po pomoc do swojego lekarza. Psychoterapeuta może pomóc Ci przejść przez ten trudny czas. • Pociesz się myślą, że bez względu na romans twojego eks z nową partnerką, prędzej czy później i ona zacznie się skarżyć na te same rzeczy, które naprawdę ciebie irytowały. • Nie wchodź szybko w nowy, luźny związek. To jedynie przedłuży twój problem, zamiast go rozwiązać. • Zastanów się, czy osoba, która cię porzuciła, warta jest tych wszystkich cierpień, nieprzespanych nocy i smutku? • Nie staraj się być ofiarą i przynajmniej przez jakiś czas unikaj stałego kontaktu z ekspartnerem. A przede wszystkim pamiętaj, że wyglądanie dobrze i poczucie zadowolenia jest lepszą „zemstą” niż wpędzanie ekspartnera w poczucie winy. • Pomyśl, że być może twój były partner po prostu nie zasługuje na Ciebie i że dopiero teraz masz szansę rozwijać się i znaleźć kogoś, kto pokocha cię naprawdę. Źródło: health24.com
Podobne tematy
O tym rozmawiacie
Komentarze
Trochę mi lżej jak to wszystko przeczytałam. Jutro przeczytam jeszcze raz. Sprobuję sobie poradzić sama, bez psychologa. Powiedziałam mu dziś jak bardzo mi ciężko, chyba niepotrzebnie. Jutro pójdę do pracy. Jutro będę myśleć tylko o tym jak mnie ostatnio lekceważył i obwiniał za wszystko, jaki jest opanowany i zadowolony z siebie, jak się śmieje gdy mówię o moich uczuciach... Może sobie poradzę...
Mam nadzieję że te rady pomogą mojej córce......Jest jeszcze bardzo młoda ,ale okropnie przeżywa rozstanie ze swoim chłopakiem....
A mnie zostawił po 5 latach i teraz już po dwóch miesiącach ma inną... a byliśmy tacy szczęśliwy.... mieliśmy spędzić razem resztę życia... jak żyć z myślą, ze dotyka, przytula i kocha inną...?
ja też się teraz tak czuje, jak pozucona....zupełnie przypadkiem trafiłam na ten artykuł. co prawda na razie nic nie jest jeszcze przesądzone ale sytuacja między mną i moim partnerem jest bardzo zła, od kilku miesiecy prawie nie mamy kontaktu i niestety nie widze chęci z jego strony żeby było lepiej. ten tekst trochę mnie pocieszył, wiem że nie jestem jedyna w takiej sytuacji ale to i tak nie zmienia faktu że każdy czuje się wtedy kompletnie bezradny. trzeba poszukać w sobie siły, może jeszcze nie wszystko stracone.....
a my rozstaliśmy się po 4 latach, gdy przypadkiem odkryłam, że zostałam zdradzona... po 2 tygodniach od rozstania znalazł szczęście z inną... Minęło 5 miesięcy a ja jeszcze sobie z tym nie poradziłam...
coś się wypaliło,niezgodność charakterów? przykro mi :(
co za dupek kiedy wyśmiewa się z Twoich uczuć!
w pewnym momencie moje łzy przestały "działać" na mojego...zastosowałam inną metodę...jego metodę...poczuł się tak jak ja...już trochę lepiej...
jest taka zasada:
usłyszysz coś-zapomnisz
zobaczysz coś-zapamiętasz
poczujesz coś-NAUCZYSZ SIĘ
po kolejnej nieprzespanej nocy wyobraziłam sobie jak rysuję mu auto, przebijam opony, jak mnie spotka przypadkiem uśmiechniętą szczęśliwą...pomogło...na dwie godziny snu. I znowu kolejny dzień płaczę, piję, tęsknię ,nie rozstaję się z telefonem. Boję się położyć spać...boję się jutra, znowu ten ból.
zostałaś porzucona...dał Ci szansę dupek jeden żebyś w końcu znalazła sobie kogoś na kogo zasługujesz! nie łatwo jest wiem,ale dopuść w końcu do siebie głos rozsądku! przez tyle czasu kierowało Tobą serce, zaślepiało umysł i zagłuszało coś takie co zwane jest rozsądkiem, wiesz co to takiego? weź się w garść, to nie koniec świata,jest na świecie mężczyzna wart Ciebie, Twoich uczuć, wierzę że czeka facet tylko na Ciebie, który okaże się wyrozumiały, kochający troskliwy,szczery i odpowiedzialny! głowa do góry!
Dziękuję Ci za wsparcie...już jest lepiej. Ale nadal budzę się w środku nocy z taką wielką tęsknotą...Najgorsze jest to że jestem teraz cieniem kobiety...schudłam.... papierosy, stres odbiły się na mojej twarzy.I każdego faceta porównuję do niego. Tak naprawdę w głębi serca czuję że dałabym wszystko żeby wrócił....
Ten artykuł proponuje fajne sposoby, spróbuj, może to Ci pomoże. Chyba każda z nas to przeszła chociaż raz, ale potem człowiek staje się silniejszy. A z czasem będzie coraz lepiej, zobaczysz!
Też uważam, że artykuł podsuwa kilka fajnych metod radzenia sobie po porzuceniu. Sama wypróbowałam kilka z nich po porzuceniu przez niedoszłego męża i pozwoliło mi to nie poddać się doszczętnie depresji. Niestety, jak się kochało mocno, to nagłe porzucenie, bez znaków ostrzegawczych, jak było w moim przypadku, potrafi rozwalić cały świat. Już nie najmłodsza, z małym dzieckiem, wywalona z jego domu, z kłopotami w pracy, poczułam się jak zero i bez jakichkolwiek perspektyw. Po kilku miesiącach doła poszłam do psychoterapeuty, co polecam - wraz z nim i zbawczą mocą upływu czasu, bo czas goi rany, staję na nogi i jest świetnie! Mam czas dla siebie, znam swoją wartość, jestem mądra i piękna i wiem, że już dłużej nie warto rozpamiętywać faceta, któremu się znudziłam i który na mnie po prostu nie zasługiwał. Już nie wypłakuję się w kołdrę. I nawet jeśli błagałby mnie na kolanach, to nie wrócę do niego, bo zasługuję na kogoś fajniejszego. Teraz w sumie cieszę się - odzyskałam swoją wartość. A kobiety znające swą wartość i silniejsze, przyciągają do siebie naprawdę fajnych i odważnych mążczyzn :)
żaden facet nie jest wart żeby kobieta przez niego płakała!oni w gruncie rzeczy doceniają nas jak już nie są z nami...w gruncie rzeczy zamiast w spodniach nosić prawdziwą męskość unoszą się tam ale dumą! a czasem ją powinni wsadzić sobie gdzieś i przyznać się do błędu!
zgadzam się w 100% z Babeczką,ja również znam swoją wartość wiem że nie powinnam być z ta osobą z którą jestem ale wspomnienia nie pozwalają mi na krok który spowodowałby żeby moje zycie znów nabrało sensu...cóż tak to jest...mam za miękkie serce : /
feliceagnes życzę ci szybkiego końca tego związku i spotkania kogoś kto cię doceni i pokocha na kogo zasługujesz, w głębi serca przecież wiesz że to nie ma sensu i prędzej czy później taki związek się skończy i że nie będziesz szczęśliwa, wspomnienia możesz mieć jeszcze lepsze z kimś innym good luck!
Zostałam porzucona po 25 latach małżeństwa....
Zakwalifikowana jako "za stara"...
Otrząsnęłam się, delektuję się smakiem niezależności Te rady są bardzo dobre , do praktycznego wykorzystania. Od czasu do czasu potrzebuję takiego wsparcia. Pozdrawiam wszystkich porzuconych!!
Minęły cztery miesiące, raz jest lepiej, raz gorzej..Raz czuję, że mam w sobie siłę żeby to przetrwać, ale są też chwile, w których rozpadam się na kawałki.Jedno wiem na pewno, nie ma sensu cierpieć przez kogoś kto nie jest tego wart, niestety osoby, które naprawdę kochały, tak szybko nie zapominają. Życzę Wam wszystkim dostatecznie dużo sił, aby przetrwać ten ciężki okres. Na pewno nas to wzmocni. Szkoda tylko,że ja nie wierzę już w żadną miłość. Wszystko w co wierzyłam rozpadło się na drobne kawałki.
Mnie porzucil lata temu, dla innego kontynentu, dla innych panienek, mnie i dzieciom dawal pieniadze na dom, bo ja przy 3 dzieci nie pracuje, nie mam srodkow do zycia, nie mam rodziny. Jestem sama zdana na jego pieniadze, gdy on robi interesy z dala od domu. Dzis dalej nie wiem jak sobie poradze bez pracy i pieiniedzy, nie wiem co to znaczy sen, usmiech, bliskosc, kochanie?
Oczywiscie ze tego nie ma w moim zyciu, mialalm kilka omdlen z bolu ale przezylam. Teraz przechodze kolejne zwatpienie w sens zycia...
Postanowiłam poszukać swoich wpisów w Internecie. Wygooglowałam swój nick i teraz czytam to wszystko co pisałam wcześniej. Mój stan jest już trochę inny.
Teraz jestem sama,a on jest z kimś innym.
Próbuję znaleźć teraz sama dla siebie dobrą radę,którą wcześniej przekazywałam innym samotnym kobietom. Musimy się trzymać i nie poddawać!
w odpowiedzi na
"Anonim, 18 grudnia 2009, godz. 22:23
a my rozstaliśmy się po 4 latach, gdy przypadkiem odkryłam, że zostałam zdradzona... po 2 tygodniach od rozstania znalazł szczęście z inną... Minęło 5 miesięcy a ja jeszcze sobie z tym nie poradziłam..."
Faceci już tak mają...po2,3 tygodniach u ich boku już jest inna :/
w odpowiedzi na
"Anonim, 17 marca 2010, godz. 19:08
...I każdego faceta porównuję do niego. Tak naprawdę w głębi serca czuję że dałabym wszystko żeby wrócił...."
Nie możemy rozpamiętywać tego co było!To nie jest dobry sposób!Trzeb zacząć żyć od nowa.Dać szansę przede wszystkim sobie! Nowy związek może i będzie dobrym pomysłem,ale tylko wtedy kiedy wiesz,że jesteś na tyle silna,że dasz radę!Jasne,wahania nastroju mogą być,ale nie muszą.Nowy parter może się okazać księciem ze snów,ale nie musi.Nie będzie na pewno żadnemu z was łatwo jeśli kobiety będą porównywać swoich obecnych parterów do tych z przeszłości.Chcąc nie chcąc widzimy różnice,ale sztuka polega na tym żeby nie skupiać całej swojej uwagi na tych różnicach,ale obserwować nowego mężczyznę i pokochać go takim jakim jest!
w odpowiedzi do carla bruni
Dziękuje Ci bardzo, wszystko dobrze się kończyło.Odeszłam,jest ciężko,ale z upływem czasu może być już tylko lepiej :) Facet jest z inną więc po co mam robić sobie nadzieję.Żyje się,kocha się dalej :) Najtrudniejszy pierwszy krok :)
Pozdrawiam
w odpowiedzi na
"Anonim, 2 czerwca 2010, godz. 22:49"
Masz trójkę brzdąców, które Cię potrzebują.Wysypiaj się dużo,jedz zdrowo, opiekuje się maleństwami : ) a wszystko będzie dobrze.Zawsze każda sytuacja ma drugie dno.Spójrz na to w ten sposób,że facet który woli dawać pieniądze,który nie jest zdolny do żadnych wyższych uczuć to zwykłe 0 no i po co za kimś takim tęsknić?
Do waszych obowiązków należy utrzymywanie i wychowywanie dzieci.Ty rób swoje on swoje i zajmij się też sobą skoro facet nie potrafi się Tobą zaopiekować to jest gów** wart!
Pozdrawiam!
A puenta na koniec jest taka że kolejny związek może być lekarstwem na wszystko.
Jeśli mój obecny chłopak sprawia,że na mojej twarzy znów pojawia się uśmiech,że nie pamiętam co złego wcześniej mnie spotkało,ba!nawet zapominam o wszystkich innych swoich problemach to znaczy że dobrze wybrałam!
Trzeba tylko dać samej sobie szanse,uwierzyć w siebie i w innych ludzi bo jedni zawodzą,a drudzy podnoszą na duchu.
Pozdrawiam wszystkie silne i te mniej silne kobiety,ale wierzę że wszystkie damy sobie radę!
Posłuchajcie, ja zostałam porzucona po 17 latach bycia ze sobą mamy 2 dzieci w tym małą córeczkę (11 m-c).przyszłam do domu i jego po prostu nie było.Mija juz 4 m-c a ja nie moge sobie z tym poradzić.Mam wszystkie książkowe zachowania czyli 2 dni jest dobrze jestem wściekla na dupka, 2 dni chce zeby juz wrócił i wyję jak głupia.Jestem na etapie za wszelką cene byleby wrócił. Nie wiem juz co mam robić.Nic nie pomaga, bo ja nie chce sobie pomóc.Ale jak sobie pomóc jak sobie radzić.Nie mogę sobie znależć żadnego zajęcia bo wszystko zawsze robilismy razem.I wszystkio mi przypomina jego.Poradźcie.Chętnie poczytam wieczorkiem.Jak dzieci pójdą spać.
A no właśnie, on był całym Twoim światem-i tu błąd.Powinnaś zostawić od czasu do czasu pana samego z dziećmi, iść na studia,do ludzi.Zajmij się sobą.Masz szansę.Nie zmarnuj jej.
a ja dorzucę: rozbijam szyby w samochodzie, rysuję lakier ostrym narzędziem, przecinam tapicerkę, pryskam dowolnym środkiem chemicznym wewnątrz i na zewnątrz, oblewam wodą resztki pociętej tapicerki - robię to wszystko starannie i z uśmiechem na twarzy, ale trochę mi przeszło :):)
A ja bym mu zapodała centralnie w jego czuły męski punkt.
Wydrukuj sobie jego zdjęcie i zrób z niego tarczę. Codziennie celuj w nią jajkami, pomidorami i majonezem. A jak się już wyżejesz to pamiętaj, że lepsze czasy jeszcze przyjdą i nie warrto marnowac życia dla nieodpowiedzialnego dupka!!! p o w o d z e n i a : )
Dzięki za słowa pocieszenia.Łatwo jest mówić.Najgorsze jest te opamiętanie się.A studia juz mam prace dość odpowiedzialna na kierowniczym stanowisku.I czemu ja nie mam w sobie tyle jakiejś takiej mocy zeby rzucic to wszystko w diabły.A wiecie co jest najgorsze taka jego obojętność na wszystko.Mam wszystko w dupie.Jestem królem swiata i wszyscy go prosza a on nic.
Wysyła mi tylko jakieś sms jak chcial starszego syna zabrac ze szkoły na spotkanie.O młodszej córce nie było mowy.Jak pytałam czemu nie dzwoni to powiedział ze sms jest bezpiczna forma rozmowy.Po tylu latach a on mi wysyła jakiegoś smsa.Normalnie szok.A ja jestem taka głupia i nie moge się z tego otrząsnąć.I poradzic sobie bo czego nie dotknę, nie obejrzę (zdjęcia) to wszystko w domu mi przypomina jego.To on sie wyprowadził nic nie zabrał prócz swoich łachów,a więc co mu będzie przypominało cokolwiek z naszego życia.A wygodny człowiek szybko się staje.Jak dzieci nie płaczą.Jestem jeszce młoda(35 lat) ale mam wrażenie ze zycie już poza mną.Nie wiem ile to jeszcze potrwa.
Hm...bardzo Ci współczuję.Trzeba odnaleźć w sobie taką siłą taką pewność że on nie jest nic wart i nie wracać do tego.wiem,łatwo powiedzieć, przypomnij sobie co Ci zrobił,ja siłą rzeczy nawet nie mogę wrócić myślami do mojego ex w sumie nawet nie chcę,ale jak wysyła mi sms czy dzwoni do mnie to wszystko robię mechanicznie,rozmawiam z nim,czytam sms ale nic poza tym, z mojej strony żadnego zainteresowania. Jestem z kimś innym więc przeszłość dla mnie nie ma znaczenia. Na szczęście. Radzę: zrób remont : )
Ja mam podobnie, 2 miesiące po rozstaniu, ale nie mogłabym znieść myśli, że to on mnie porzucił. Często to powtarzał, że mnie "rzuci", że mnie "zostawi". A kim on jest? Bogiem? Zostałam sama i czułam się jak nikt. Jak śmieć. Myśl, że on sobie tak po prostu wyszedł z mojego życia - z NASZEGO życia!! to było nie do zniesienia. Ale wiem, że bycie na straconej pozycji nikomu nie pomoże. Trzeba się wziąć w garść, chociaż boli. Pewnie, że najłatwiej jest mówić, że w dzień jest łatwiej, ale kiedy przychodzi wieczór... ale to przecież minie, musi minąć... Nie możemy się poddawać.
Napewno minie.Wszystko kiedyś mija.A to co dobre (?) szybko sie kończy.Najgorsze tez jest to ze mam 2 malych dzieci.Córka wlasnie dziś kończy 11 m-cy a syn ma 8 lat.I narazie to ja nic nie moge zrobić.Nawet "głupiego" remontu za przeproszeniem.Bo oczywiscie mam wiecej "zabawy" z dzięcmi.Niestety jestem troche uwiązana i dlatego też tak ubolewam nad tym.Mysle sobie ze gdybym byla sama tylko ze starszym synem to dawno bym go kopnęła w dupę i tak nie plakala.Nie to nie jak nie ty to moze inny."Tego kwiatu jest pół swiatu"Ale niestey mamy jeszcze malutka dziewczynke ktora wymaga tyle roboty ode mnie i od starszego syna ze szok.Nie myślcie ze może winię za to wszystko maleńką córeczkę.Nie, nie winię.Tylko gdybam co by było.Ale widac tak miało być.Teraz trzeba sie tylko dobrze i szybko pozbierać.
Szybko wziąść się w garść i nie rozpamiętywać o tym dupku!
Wiecie co byłam wczoraj u babki która stawia karty i powiedziala mi wiele rzeczy które sie sprawdziły, co do tej całej mojej osobistej sytuacji i o których nie mogla wiedziec i to były szczegóły.A jestem sceptykiem, a więc niedowiarkiem troche.A ona mi powiedziala ze na 100% on nie wróci i zebym nie miala nadziei.Pozbawiła mnie jej na 100%. I chyba wpadłam w dołek znów i teraz juz taki głębszy z głębszymi refleksjami.Nie wiem co dalej bedzie.Nie potrafie się pozbierać.
LOS JEST W TWOICH RĘKACH Kobieto, nie wierz nigdy drugiej kobiecie :) A tak na serio.Przestan prosze mysleć o tym gnojki,przepraszam że tam mówię o ojcu Twoich dzieci ale...zostawił Was...przestań o nim ciągle mysleć.Wiem,że to trudne.Mój ex ciągle powraca ciągle coś robi co powoduje u mnie złość...niby jesteśmy "przyjaciółmi" ale on chyba jeszcze nie dojrzał do tego stanu rzeczy.Najchętniej zerwałabym z nim kontakt żeby to jużwszystko nie powracało wspomnienia żale i nawet...piękne chwile spędzone z nim.Teraz mam nowe życie,nową pracę i nowego mężczyzne przy sobie.
Przestań kochana żyć przeszłościa. Wiem najlepiej kto zna nie tylko Twoją przeszłośćale i przyszłość- Ty sama!
Heh,zawrotny przebieg zdarzeń.Ktoś mi powiedział że...mnie kocha ale...ja juz jestem z kims innym,ktos tez jest z kims innym a kocha mnie...co mam zrobić?Wszystko powrocilo...i tego sie bałam...ale zaraz sobie przypominam ze...to nie ma przyszlosci...lepiej chyba trwac w tym co jest teraz. Przestanmy wszystkie zyc przeszloscia.
Mój związek trwa (właściwie trwał) 5lat.. Mam 22lata i On był moim pierwszym mężczyzną..pierwszym którego tak mocno kochałam i pierwszym któremu się oddałam.. Nie czuję się z nim już szczęśliwa tak jak dawniej. Zmienił się..juz nie jest taki czuły jak kiedyś..czasami nawet mam wrażenie że traktuje mnie jak swojego kumpla..jakby zapomniał,że jestem kobietą. I ten brak szacunku...od słowa do słowa od kłótni do kłótni w pewnym momencie przekroczyliśmy pewna granicę..nauczyliśmy się poniżać...i nie mozna już tego cofnąć..Zaczęło się tak że wypominanie. Czasami jestem tak bardzo bezsilna.. Ciągle mam nadzieję,że on sie zmieni że nagle stanie sie dla mnie delikatny i zacznie mnie doceniac.. Niestety doszły do tego wszystkiego ,,szarpanki''.. boję się ,że kedyś mnie uderzy..choć wystarczająco już mnie krzywdzi. Próbowałam z nim rozmawiać..jednak on twierdzi że nie widzi problemu. Nie panuję nad tym wszystkim, czuję się jakbym była jakąś wariatką kiedy proszę go o to żeby się zmienił,że musimy chyba cos naprawić.. Wczoraj poszłam do niego...postanowiłam ze będzie to nasdza ostatnia rozmowa..choć miałam nadzieję,że być moze w końcu zrozumie..poczuje sie choć troche winny... A on tak po prostu powiedział do mnie : ,,Albo zostań albo wyjdż ja chcę iść spać i nie chce mi sie ciebie słuchać..'' totalna obojetność...;( Poczułam sie tak bardzo samotna..tak jakby została sama na bezludnej wyspie..Wypędzona ze świata miłości wariatka.. Teraz siedzę i mam mętlik w głowie, tak bardzo mi go brakuję.. ale jego jakim był kiedyś.. A za cholerę nie pamietam już żadnych miłych chwil z nim spędzonych-i to chyba pierwszy +. I myslę,że artykuł mi również pomoże. Musze być silna wiem o tym...nie załamać się nie upaść..nie poniżać..
Ten typ tak ma...facet,który już o Ciebie nie dba nie stara się,ale tak wiesz,sam z siebie,nie tak z obowiązku bo to widać wręcz kiedy się wysila,kiedy coś nie jest szczere, juz się nie zmieni.
Trzeba umieć się kłócic.To wielka sztuka.Jesli kazde z was chce zeby jego było na wierzchu to...przykro mi,ale to juz jest przegrana sprawa.
Sama widzisz ze...tylko Ty dostrzegasz problem...on tego nie widzi wiec po co byc z kims takim!?
Zapomnij,zacznij zyc od nowa.Nawet gdyby chcial worcic...niech teraz da Ci gwaizdke z nieba.
Witam po tak dlugim czasie.wiele w moim zyciu sie nie zmieniło, poza tym ze powoli dojrzewam do tego ze jestem sama, pania swojego losu i nikt mi nie nakazuje nie rzadzi mna.A dzisiaj wlasnie przyszedl moj mąz do dzieci i bylam taka obojetna owbec niego mowiac mu spokojnym glosem jaka jestem wobec niego obojetna tak jak on to do mnie mowil ze nie kocha.A tymczasem okazalo sie ze byla badz jeszcze jest inna kobieta-szmata o ktorej glosno w miescie.Jak zobaczyl moja obojetność to chyba jakis inny sie poczul zobaczylam w nim wtedy malego chlopczyka ale ktory potzrebuje pomocy ale juz niestety nie ode mnie.Nie wiem jak po takim czasie (5 m-cy bez niego a 17 lat razem) potrafilam byc wobec niego taka.Z wrażenia nie dal nawet dziecku prezentu ktory miał w kiszeni tylko czym predzej poszedł sobie.W sumie na koniec powiedzial sama tego chcialaś.JA??????????? Pytam sie to ty zostawiłeś mnie i dzieci.I on ma czelność mowić sama tego chcialas??????
Sama sobie dziwie się dziwię ze tyle mu powiedzialam.Moze nie na dlugo jestem taka harda, boje sie tego ze to odpłacze w nocy dzis czy kiedy indziej.Te moje zachowanie on odebrał jako ostateczność chyba.nie wiem czy dojdzie do rozwodu czy nie troche sie boję o to wszystko.Nie wyobrażam sobie zycia z nim teraz ale rozwodu tez sie boję.Jest jeszcze jedno do tej swojej kochanki nie przyznaje sie mowi ze jestem wariatka i sobie wymyslilam to wszystko.Ale ja nawet wynajelam detektywa zeby cos mi dał na dowod.Nie wiem czy dobrze robię.Brnąc w to wszystko.Ale nie dam mu tej satysfakcji ze on jest na wygranej pozycji.Jezeli bede miala 100% dowod to może wtedy to mi da jeszcze większą siłe na to zeby się trzymać.Rzeczywiście może mi potzreba kopa jakiegoś zeby żyć od nowa dalej.A jakby miał wrócić- to na kolanach błagać i odszczekać to wszystko co powiedział bez namysłu okrutnie mnie raniąc.
Brawo!Jesteś ostatnią osobą, od której powinien dupek otrzymać pomocną dłoń!
Ale tacy już są faceci,co się dziwisz...ZAWSZE odwracają kota ogonem więc będzie próbował teraz zwalać winę na Ciebie, ale to nie Ty dałaś du** komuś innemu tylko on! ;)
Mój ex z kolei chciał być przyjacielem,ale...nie zachowywał się jak przyjaciel.W ten sposób niszczył to co udało mi się odbudować...w efekcie końcowym choć z wielkim bólem serca...finał jest taki, że to KONIEC znajomości.Skoro nie umiał potraktować mnie poważnie to ja idę do innej piaskownicy ;) I tak niestety trzeba z nimi postępować :(
ja tez zostałam porzucona na 5 latach. Choć minęły już 2 miesiące nadal nie potrafię dojść do siebie. Mieliśmy w tym roku się zaręczyć, zacząć budowę domu i wszystko szlak trafił. Nad tym nie da się tak łatwo przejść di porządku dziennego. Zamierzam iść do psychologa na terapie.Może to pomoże i nabiorę chęci do życia bo jak narazie moje życie to jeden wielki dół.
Przykro mi...ale spójrz na to z drugiej strony, dobrze że z faceta wyszedł tchórz teraz niż po tym wszystkim bo jak potem wszystko rozdzielić kiedy po ślubie, z domem...a tak pokazał na co go stać-w rzeczywistości okazał się frajerem godnym użalania się nad nim.Po co Ci ktoś taki, dobrze że nie zostawił Cię z pustym portfelem, cegłami i dziurą w ziemi. Na Twoim miejscu cieszyłabym się, że wyszło szydło z worka teraz, a nie potem.Wiadomo, szkoda Ci tych wszystkich lat, czasu który mu poświęciłaś. Mam nadzieję, że się czegoś nauczyłaś. Psycholog co najwyżej pozwoli Ci się oswoić z nową sytuacją ,zaakceptować kolejność zdarzeń, pogodzić Ci się z tym wszystkim, ale najcięższą pracę musisz wykonać Ty sama- iść do przodu. Pozdrawiam
A ja to widze tak: szukacie ( ja kiedys tez) kogos, kto pozwala wam czuc sie wartosciowymi kobietami, kogo milosc daje wam poczucie wartosci i samoakceptacje. Same nie znaczycie w swoich oczach za wiele. Dlatego pozwalacie by w zwiazkach bylo zle, by partner was obrazal, zdradzal, nie darzyl szacunkiem( bo same sie nie szanujecie). Poki partner jest ( gorszy czy lepszy) jest w miare ok, ale kiedy znika, procz majtek i skarpetek wynosi z domu wasze dobre zdanie o sobie. Nie da sie tak zyc, kiedy wiara w siebie warunkowana jest tak niepewnym czynnikiem jak facet. Trzeba te wiare zbudowac bez faceta. Kiedy on odchodzi nie stajecie sie glupsze, brzydsze, bezradniejsze. Przestajecie tylko miec lustro, w ktorym do tej pory te pozytywne cechy widzialyscie. One sa w was, musicie je tylko odnalezc i utrwalic. Nie jest zadnym ratunkiem wladowanie sie w nowy zwiazek, ktory ma leczyc rany po poprzednim, to jak zamaskowanie rany, a nie jej zaleczenie. Odejscie partnera jest emocjonalnie jak smierc i jak po czyjejs smierci wymaga zaloby: odczucia rozpaczy, zlosci, spokoju i zapomnienia. Wykorzystajcie ten czas na rozwoj, na poczytanie madrych ksiazek ( np. Chce byc kochana tak jak chce Kasi Miller; Kobiety, ktore kochaja za bardzo Robin Norwood; Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić Pia Melody.... jest ich wiele, ale te polecam goraco). Kiedy same sie docenicie, pokochacie i w siebie uwierzycie, wasze szczescie przestanie byc warunkowane zainteresowaniem wasza osoba przez jakiegos faceta. Facet w waszym zyciu bedzie milym dopelnieniem, a nie warunkiem zycia sine qua non.
powodzenia
Mnie też ktoś kiedyś porzucił... Pewnego dnia stwierdził, że "coś się wypaliło". A oprócz tego przez cały nasz związek pokazywał swoją prawdziwą twarz, chorego na głowę człowieka. Dochodziłam do siebie dwa lata. Krzyczałam w poduszkę, biłam ją, ryczałam, to były atak histerii. Czułam się okropnie, jak kompletne zero. Dopiero mój obecny partner pokazał mi, na czym tak naprawdę polega miłość. Że w miłości nie wolno oszukiwać drugiej osoby, że trzeba się szanować, że można być szczęśliwym i cieszyć się każdym dniem. Niedługo się zaręczamy, a ja nigdy nie byłam tak szczęśliwa! :)
Dziewczyny, taka sytuacja stawia przed nami nowe szanse - bycie porzuconą to nie jest koniec świata! To początek nowego, lepszego życia.
Pozdrawiam i głowa do góry :)
Dodaj komentarz
Hit dnia
Najczęściej czytane
Ostatnie komentarze
-
(1)
Freud się mylił. Psychoanaliza to teoretyczny pseudobełkot, w którym jest zaledwie ziarnko prawdy.
-
(58)
umysł to nie mózg
-
(6)
fajne.ale nie polecam. Bo uzależniłem sie sam i walcze z nałogiem.
-
(3)
Tak ci się tylko wydaje:)
-
(2)
Czasami jak się wszystko wokół wali, to wtedy sukcesem jest dla nas nawet najmniejsze osiągnięcie:)

























Choć trudno te wszystkie rady zrealizować, to robiąc to przynajmniej w połowie można się wykaraskać i wyleczyć poranione serce ;-).